

23 marca rano zapakowałam się ze znajomymi, naszym przewodnikiem (kierowcą) i kucharką w jeepa i rozpoczęłam 3-dniową wycieczkę. Pierwszym punktem była pustynia solna Salar de Uyuni (3653m), największa na Ziemi (12 106 km2), ale chciałoby się powiedzieć nie z tej Ziemi. Już jak wjeżdżaliśmy czułam jakbyśmy wkraczali na jakąś inną planetę. Wokoło nie było nic oprócz perfekcyjnie błękitnego nieba nad nami i rozległej, błyszczącej w słońcu, wręcz oślepiającej bieli pod nami. Jak tylko wysiadłam z samochodu jedyne co chciałam robić to biegać, skakać i krzyczeć co sił. Nie wiem skąd ale wszyscy dostaliśmy jakiś dziwny zastrzyk pozytywnej energii. Już w pierwszym momencie zrobiliśmy mnóstwo zdjęć a wszystko było jeszcze przed nami. Jechaliśmy około 1,5h żeby dotrzeć do wyspy kaktusowej gdzie nasza kucharka przygotowała dla nas lunch. Tutaj, na środku pustyni solnej po raz pierwszy spróbowałam lamy i muszę przyznać, że była pyszna :). Później mieliśmy czas, żeby wspiąć się na sam czubek kaktusowej oazy i podziwiać ogrom białego morza soli. Choć słońce grzało niemiłosiernie, niemalże wbiegliśmy na samą górę. Wciąż pamiętam jak szczęśliwa byłam tam na szczycie, i to był jeden z tych momentów, którym naprawdę pragnęłoby się dzielić. Uwierzcie mi, o Was wszystkich wtedy pomyślałam :). Kiedy w końcu zeszliśmy na ‘ziemię’ i ochłonęliśmy chwilę przy zimnej Paceñi (tutejsze piwo) przyszedł czas na kreatywne zdjęcia, czyli kto lepiej wykorzysta białą perspektywę. Załączam kilka zdjęć z moim udziałem. To była świetna zabawa i kupa śmiechu. Jako jedyni zostaliśmy na pustyni do zachodu słońca. Tej nocy spaliśmy tuż na brzegu pustyni w hotelu z soli i tej nocy widziałam najpiękniejsze gwiaździste niebo w moim życiu…
Cała ta biała przestrzeń kojarzy mi się z Krainą królowej śniegu. Normalnie jak na Grenlandii .Na szczęście przerywniki z kaktusami sprowadzają mnie do Boliwii. A lamy do tej pory kojarzyły mi się z cieplutkim sweterkiem. No cóż pora poszerzyć horyzonty. Na dodatek zawisła tam polska flaga i obok zdobywczyni solnej pustyni.
OdpowiedzUsuńDobry pomysł , zabrać ze sobą kucharkę . Całusy.
Jak to możliwe, że można "skakać" tak wysoko?
OdpowiedzUsuńCzy udaje się to tylko na pustyni, zwłaszcza solnej?
Nie ukrywam, ż trudno mi sobie nawet wyobrazić to co widziałaś i przeżyłaś tam.
Fascynujące, zachwycające, zjawiskowe.
Dzięki za wspaniałe zdjęcia.